Jadwiga Markowska ma 92 lata, jest sybiraczką. Z 68-letnią córką Danutą mieszkają w domu przy ul. Polnej w Nowej Rudzie.

Od 60 lat dzielą budynek z sąsiadem. W 2012 r. okazało się, że cały dom jest zapisany na działce sąsiada. Markowscy złożyli w sądzie sprawę o zasiedzenie swojej części budynku (sąd uznał ich prawo) i zaproponowali, że opłacą geodetę, który naprawi pomyłkę w dokumentacji.

– Wówczas Jan Owsianik oświadczył, że absolutnie się na to nie godzi i udowodni, że on jest właścicielem całego budynku i gruntów – mówiła córka pani Jadwigi w rozmowie z lokalnym magazynem „Noworudzianin”. Pod koniec 2015 r. sąsiad Markowskich koparką wyrwał zawór w studni, która stała na jego działce. W efekcie kobiety zostały odcięte od bieżącej wody.

„Zdaję sobie doskonale z tego sprawę, jest to nieludzki postępek, ale jest to forma zaakcentowania własności” – cytuje mężczyznę „Noworudzianin”. I dopiero gdy sytuacją kobiet zainteresowały się media, udało się znaleźć tymczasowe rozwiązanie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej