O tym, że to łódzka prokuratura okręgowa będzie prowadzić śledztwo, poinformował w piątek jej rzecznik Krzysztof Kopania. – Przede wszystkim będziemy ustalać, czy nie dochodziło do tworzenia fałszywych dowodów, które ukierunkowywałyby postępowanie przeciwko osobie niewinnej, bądź zatajania dowodów niewinności - mówił rzecznik Kopania. Tłumaczył też, że prokuratura sprawdzi też, tę sprawę pod kątem ewentualnego poplecznictwa i bezprawnego pozbawienia wolności Tomasza K.

Śledztwo ma ruszyć lada dzień. Na początek zespół łódzkich prokuratorów zapozna się z materiałem dowodowym, który liczy aż 50 tomów. Dopiero potem przystąpi do realizacji własnych czynności – przesłuchań, testów DNA itp. 

Sprawą Tomasza Komendy żyje cała Polska. 42-letni teraz mężczyzna po 18 latach spędzonych w więzieniu w czwartek wyszedł na wolność. Płakał, kiedy sąd ogłaszał, że zostaje przedterminowo zwolniony z więzienia. – Czekaliśmy na to 18 lat – mówili jego bliscy, którzy od początku przekonywali, że Tomek jest niewinny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej