Do tragedii doszło w nocy z 21 na 22 sierpnia 1993 roku. Ewa około godziny trzeciej nad ranem wracała do domu do Zbylutowa z pobliskiego Chmielna (powiat lwówecki), gdzie bawiła się na dyskotece. Była na niej z koleżanką, ale wracała sama, pieszo. Do domu, od którego dzieliły ją trzy kilometry, nie dotarła. Rodzina, znajomi, sąsiedzi, policjanci i strażacy rano zaczęli poszukiwania. Dziewczynę znaleziono w lesie około 500 metrów od domu. Jej ciało było zmasakrowane. Przed śmiercią musiała strasznie cierpieć.

Sekcja zwłok wykazała, że Ewę brutalnie zgwałcono, a następnie sprawca wbił w jej usta kij, który przebił tchawicę. Nastolatka zadławiła się krwią. Poza tym na ciele miała liczne rany i zadrapania. 

Był zaskoczony

Sprawca jednak pozostawał bezkarny. W 2010 r. do sprawy powrócili funkcjonariusze z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Ustalili nowe wątki. Przesłuchali kolejne osoby. Przeprowadzono też ekshumację zwłok Ewy. Dzięki nowoczesnej technice, takiej jak badania genetyczne, udało się wtedy wytypować mężczyznę podejrzewanego o gwałt i zabójstwo 15-latki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej