Idea foodsharingu jest prosta – chodzi o dzielenie się żywnością. Ci, którzy mają nadmiar jedzenia, mogą je zostawić np. w społecznej lodówce, a potrzebujący – je stamtąd zabrać.

– To idea bardzo potrzebna, bo wedle badań w Polsce od lat marnujemy około 9 milionów ton jedzenia rocznie. Jesteśmy pod tym względem na piątym miejscu w Unii Europejskiej – mówi Piotr Gluz, dyrektor Banku Żywności we Wrocławiu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej