Logopedka prof. Małgorzata Młynarska i psycholog dr hab. Tomasz Smereka w latach 90. opracowali metodę rozwijającą mowę i myślenie u dzieci z wadami rozwojowymi, które mają problemy z komunikacją. Ich podopiecznymi są osoby z zespołem Downa, autyzmem czy zespołem Aspergera. – Nie dzieliliśmy ich jednak nigdy ze względu na jednostkę chorobową, ale ze względu na umiejętności komunikacji – mówi prof. Młynarska. Najmłodsi pacjenci trafili do nich, kiedy byli kilkumiesięcznymi dziećmi. 

– Nasza metoda w dużej mierze polega na zalewaniu mową przy jednoczesnym pobudzaniu zmysłów – tłumaczy prof. Małgorzata Młynarska. Na przykład dzieci z zamkniętymi oczami smakują różnych produktów, a grupa terapeutów i studentów opowiada o nich historie. Dużo pracuje się także na wyobraźni, np. dzieciaki wkładają  kamizelki, do których przyczepiają się kulki i udają prawdziwą walkę na śnieżki. – Problemy z wyobraźnią sprawiają, że komunikacja reakcyjna praktycznie nie istnieje, dlatego to tak ważne, by ją rozwijać – zaznacza prof. Młynarska. Innymi z technik są np. bardzo powolne mówienie czy wykonywanie gestów przy jednoczesnym wypowiadaniu słów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej