Lekarze weterynarii z UPWr. będą diagnozować psich ratowników, poprowadzą specjalistyczne konsultacje, udostępnią laboratorium do analiz i zajmą się nagłymi przypadkami. Ratownicy WOPR, GOPR oraz strażacy OSP zapłacą jedynie za użyte leki, natomiast usługi (m.in. tomografię, rezonans czy badanie USG) otrzymają za darmo.

Żeby się nie martwić

Magdalena Szewczyk-Dzido jest właścicielką czteroletniej suczki rasy staffordshire bull terrier o imieniu Stich. Stich od dwóch lat posiada certyfikat upoważniający do udziału akcjach poszukiwawczo-ratowniczych i ma już na koncie odnalezienie zaginionego mężczyzny. W zeszłym roku zdała egzamin i została certyfikowanym psem WOPR.

- Pracuję z psami zarówno w ochotniczej straży pożarnej, jak i w wodnym pogotowiu ratunkowym. To ciężka praca, psy dają z siebie wszystko, ale przepisy wciąż nie pozwalają na ich ubezpieczenie. Kiedy coś im się działo, z własnej kieszeni płaciłam za leczenie - mówi Magdalena Szewczyk-Dzido.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej