"Całe miasto pełne najsprzeczniejszych wiadomości z Królestwa Polskiego... Ponieważ komunikacja z Królestwem dotychczas jest przerwana i ani telegraf, ani pociągi kolei żelaznej do granicy nie dochodzą, wszystkie te wiadomości układają się wedle mniej więcej pewnego prywatnego posłuchu" - pisał 28 stycznia z Wrocławia korespondent krakowskiego "Czasu".

Zryw wzbudził sporo sympatii do Polaków, a w powstaniu styczniowym wzięło udział wielu wrocławian, także Niemców. Jedna z wrocławskich gazet pisała o 16-letnim młodzieńcu z bardzo dobrej niemieckiej rodziny, który uciekł z polskim kolegą, nie zabierając z domu ani feniga.

Zapał powstańczy ogarnął nawet kobiety. Popularność zyskała nadobna młoda wrocławianka, która postanowiła odegrać rolę powstańczej heroiny i dorównać sławą adiutantce generała Mariana Langiewicza, Annie Henryce Pustowójtównie. Jak informowała w lipcu 1863 roku "Breslauer Zeitung":

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej