- Jako Związek Syndykalistów Polski nie reprezentujemy pracowników POLOmarketu, pomagamy im organizować się samodzielnie w walce o swoje prawa. Działamy tylko tam, gdzie się do nas zgłoszą - mówi Krzysztof Wesołowski z ZSP z Wrocławia.

ZOBACZ TEŻ: Milczący protest pod Pręgierzem. Czarną taśmą zasłonili oczy i usta [ZDJĘCIA]

Razem z nim pod sklepem przy ul. Budziszyńskiej pojawiło się jeszcze kilkanaście osób, które skandując: "POLO! Dość wyzysku" domagały się przestrzegania przez tę firmę praw zatrudnionych tam ludzi. Jakich dokładnie?

ZSP wylicza: wypłacenia zaległych pieniędzy za nadgodziny, odszkodowań za brak przerw, wycofania przez POLOmarket pozwu przeciwko byłemu pracownikowi, który publicznie mówił o warunkach pracy.

Związkowcy mówią, że dzięki protestom, które pod POLOmarketem organizowali już wcześniej, nagłośnieniu sprawy i kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, udało im się kilka spraw wywalczyć.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej