Do tragedii doszło w 2014 roku. 29-letnia Ewelina Pawiłowicz szła wraz z przyjaciółmi ulicą Esperantystów w Świdnicy. Wracali z imprezy. Dziewczyna weszła na przejście dla pieszych. Gdy zbliżała się do wysepki, najechał na nią samochód. Prowadził go Marek G., taksówkarz, który wiózł klientów. Mężczyzna był pod wpływem amfetaminy. Ewelina Pawiłowicz zginęła na miejscu. Osierociła syna.

CZYTAJ TEŻ: Taksówkarz zabił kobietę na pasach, ale nadal jeździ autem

Arogancja i buta

Prokurator zażądała dla Marka G. łącznej kary 8 lat pozbawienia wolności. – Oskarżony umyślnie złamał zasady w ruchu drogowym, siadając za kierownicę pod wpływem substancji psychotropowej – mówiła prokurator Grażyna Bim podczas wygłaszania mowy końcowej 4 grudnia. - Nie zachował szczególnej ostrożności oraz nie dostosował prędkości do zasad obowiązujących na drodze.

Prokurator oskarżyła też mężczyznę o to, że nie podjął żadnych manewrów, które może zmniejszyłyby skutki uderzenia w kobietę. Podkreśliła, że do wypadku doszło na przejściu dla pieszych, gdzie kierowca powinien być w sposób naturalny uczulony na fakt, że mogą się na nim znajdować piesi uczestnicy ruchu. Prokurator zażądała też dla Marka G. dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów i 100 tys. zł nawiązki dla matki zabitej kobiety, która wychowuje teraz syna córki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej