Logo widać z daleka, bo sieje blask z wysokości fasady siedziby NSZZ „Solidarność” na placu Solidarności. To budynek dawnej fabryki papierosów, potężny stuletni gmach, który po tegorocznym remoncie wygląda jak pałac. Złote ornamenty spływają po elewacji, złote litery dzięki podświetleniu rozjaśniają nocne mroki – jednym słowem godna oprawa dla siedziby związku Piotra Dudy i partii Jarosława Kaczyńskiego, bo PiS też tu od kilku lat mieszka.

ZOBACZ TEŻ: Uniwersytet Wrocławski broni przed IPN byłego rektora

W czasach, gdy plac Solidarności nosił nazwę placu Czerwonego, a do związku zapisało się 10 mln Polaków, władze Regionu zajmowały tu trzy obskurne pokoiki z kulawymi krzesłami. Tylko że wtedy kierownictwo związku od kierownictwa partii dzieliły lata świetlne, a Solidarność walczyła nie tylko o prawa pracownicze, ale także o demokrację, wolne media i wolność zgromadzeń. Czerwone logo do takich skromnych zadań pasowało.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej