O godz. 17.55 Piotr Rybak opuścił demonstrację narodowców, by zdążyć do domu przed terminem wyznaczonym przez sąd. Za spalenie kukły Żyda nałożono na niego trzymiesięczny dozór elektroniczny, który zakłada, że musi przebywać w swoim mieszkaniu codziennie od godz.19 wieczorem do 9 rano.

Dwa dni przed demonstracją, która miała rozpocząć się o godz. 16.30 przed Dworcem Głównym i zakończyć o godz. 21 na Rynku, Rybak na konferencji prasowej odgrażał się, że będzie na niej do końca. Wcześniej prosił swojego kuratora, by ten pozwolił mu uczestniczyć w manifestacji, ale zgody nie otrzymał.

Jeszcze zanim nacjonaliści ruszyli ulicami Wrocławia, Rybak krzyczał przez mikrofon: – Skazały mnie lewackie sądy, ale z wami patriotami idę do końca. Do końca jednak nie został, chociaż manifestację skrócono i zamknięto kilkanaście minut po godz. 18. 

CZYTAJ TAKŻE: Marsz narodowców przeszedł przez Wrocław [RELACJA, ZDJĘCIA]

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej