Podwórkowa Samba to nieodłączny element wrocławskich manifestacji wolnościowych: antyfaszystowskich, demokratycznych, a ostatnio również protestów kobiecych. 3 października 2017 r. dziewczyny brały udział w „czarnym proteście”. I choć był on jak najbardziej legalny, zaraz po jego zakończeniu zostały spisane przez policjantów w cywilu.

– Tłumaczono nam, że to standardowa procedura, że legitymują po prostu osoby, które brały udział w demonstracji – opowiada Julia, jedna z członkiń Samby.

PRZECZYTAJ TEŻ: "Lewaki z bębnami". Wybijają rytm protestu, żeby ludzie usłyszeli

Kilkanaście dni temu na adresy dziewczyn zaczęły przychodzić wezwania na przesłuchania. Wczoraj we wrocławskim komisariacie przy ul. Trzemeskiej wszystkie usłyszały zarzut z art. 52 par. 2 kodeksu wykroczeń: „przeszkadzania lub usiłowania przeszkadzania w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej