O sprawie wyprowadzania pieniędzy z dolnośląskiego oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża piszemy w „Wyborczej” od lipca. Prokuratura szacuje, że może chodzić nawet o 1,2 mln zł. Jak mówił nam jeden z uczestników przekrętu, zatrudniony w PCK Bartłomiej Łoś-Tynowski, część z ukradzionych pieniędzy zasiliło później kampanie wyborcze polityków PiS.

– Od ówczesnego szefa PCK we Wrocławiu, Jerzego Gierczaka, dostałem dyspozycję, żeby 7 tys. zł wpłacić na kampanię Anny Zalewskiej – mówił w lipcu Wyborczej” Łoś-Tynowski. Kolejne siedem miał przekazać w kopercie walczącemu o poselski mandat Piotrowi Babiarzowi. – Spotkaliśmy się na tyłach hotelu Agro przy ul. Zwycięskiej we Wrocławiu, w ogródku. Poseł wziął kopertę.

Ulotki i plakaty

W sobotę „Gazeta Wrocławska” napisała, że policjanci przeszukujący siedzibę dolnośląskiego PCK natknęli się w niej na ulotki i plakaty wyborcze Jerzego Gierczaka – z czasów jego kampanii w wyborach samorządowych w 2014 roku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej