Na patrol w lasach milickich dwunastoosobowa grupa Wrocławianie Przeciw Myśliwym wybrała się w niedzielny poranek. – Właśnie rozpoczął się jesienny sezon polowań. Myśliwi strzelają m.in. do dzików, danieli, saren, jeleni, borsuków, tchórzy, lisów, kaczek, grzywaczy czy gęsi – tłumaczy Daniel, jeden z członków organizacji.

– W Miliczu trafiliśmy na dużą grupę myśliwych z Koła Łowieckiego „Darz Bór”. Około 50 osób szykowało się do polowania zbiorowego wraz z nagonką, czyli osobami, które od drugiej strony wypłaszają zwierzęta w stronę strzelających – dodaje.

ZOBACZ TEŻ: Imaginarium: zakładasz gogle i jesteś w kapsule podwodnej, średniowiecznym Wrocławiu, czy walczysz jako Jedi

Grupa aktywistów poinformowała myśliwych, że nie dopuści do polowania. Aparatem fotograficznym nagrywali interwencję.

Wyjątkowo agresywni

Nagranie interwencji w Miliczu zaczyna się od słów: „Wpie... ci? Wypie... z tym kur... aparatem” – krzyczy na nim jeden z polujących. Jest wyraźnie nietrzeźwy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej