Rybak, który w listopadzie 2015 r. spalił na wrocławskim Rynku kukłę Żyda, został w połowie tego roku skazany za to na trzy miesiące bezwzględnego więzienia. Tydzień temu sąd zgodził się jednak, by odbywał on karę w ramach dozoru elektronicznego.

PRZECZYTAJ TEŻ: Rybak i Międlar drwią z sądu. Na dziedzińcu synagogi nagrali antysemicki film

Ale choć została mu założona na nogę specjalna elektroniczna opaska, to w rzeczywistości monitoruje ona tylko, czy skazany między godz. 19 wieczorem a 9 rano przebywa w swoim domu w podwrocławskich Cesarzowicach.

Przez pozostałą część doby, a więc w godz. 9-19, może bez żadnych przeszkód i bez niczyjej kontroli opuszczać miejsce zamieszkania.

Może załatwiać „bieżące sprawy”

– Sąd uznał, że w tym czasie może prowadzić działalność zarobkową, a także załatwiać swoje bieżące sprawy – mówi „Wyborczej” sędzia Jerzy Nowiński, przewodniczący V Wydziału Penitencjarnego i Nadzoru nad Wykonywaniem Orzeczeń Karnych we wrocławskim sądzie okręgowym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej