Zwłoki 35-letniego Turka odkryto w lokalu „Candy Club” w nocy z wielkanocnego poniedziałku na wtorek. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w klubie bawił od kilku godzin w towarzystwie pochodzącego z Azerbejdżanu kuzyna. W towarzystwie tańczących w klubie dziewcząt pili sporo alkoholu.

Policja zarekwirowała alkohol

Co było powodem śmierci, wykaże sekcja zwłok, która zaplanowana została na piątek. Na ciele 35-latka nie stwierdzono jednak żadnych obrażeń, ani śladów pobicia. Na niewiele śledczym zdały się zeznania Azera – mężczyzna był pijany tak bardzo, że ze swojej wizyty w klubie nic nie pamięta. W tej chwili prowadzący śledztwo biorą pod uwagę kilka możliwości – niewydolność serca, ale również możliwość śmierci w wyniku dosypania ofierze czegoś do spożywanego alkoholu. Tę wersję potwierdzić lub obalić mają badania toksykologiczne, jakim poddane zostanie ciało denata. Przebadana zostanie również zawartość zabezpieczonych w klubie butelek z alkoholem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej