Turniej w Mediolanie odbędzie się dopiero po raz drugi. Jest odpowiedzią na problemy młodych tenisistów z przebiciem się do światowej czołówki. Next Gen Finals są zorganizowane dla zawodników do 21. roku życia i formą przypominają turniej masters – ośmiu graczy rywalizuje w dwóch grupach. O kwalifikacji do tego grona decydują punkty zbierane w turniejach przez cały sezon. Załapuje się siedmiu, którzy nazbierają ich najwięcej, oraz jeden zaproszony przez organizatorów. Włosi na nadmiar tenisowych talentów nie narzekają, więc w tym roku dziką kartę otrzymał Liam Caruana, 622. tenisista świata. Wszyscy pozostali uczestnicy są już w pierwszej setce.

Dla Hurkacza kwalifikacja do Mediolanu była jednym z celów sezonu. Udało się rzutem na taśmę w dość szczęśliwych okolicznościach. Jeszcze dwa tygodnie temu Polak był 11. na liście kandydatów. Dzięki wygranej w turnieju w Brest wyprzedził Francuza Ugo Humberta i Amerykanina Michaela Mmoha, ale wciąż był jedynie pierwszym rezerwowym. O kwalifikacji dowiedział się dopiero we wtorek, gdy z powodu zmęczenia sezonem swój start odwołał Kanadyjczyk Denis Shapovalov. O tym, że nie wystąpi też lider rankingu „Race to Milan” Alexander Zverev, wiadomo było już wcześniej. Niemiec, zdecydowanie najlepszy gracz młodego pokolenia, drugi rok z rzędu zakwalifikował się do mastersa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej