W tak żenującym stylu Śląsk nie zagrał od bardzo dawna. Porażki są częścią sportowej rywalizacji, ale przegrana oddana praktycznie bez walki fatalnie świadczy o zespole.

Niestety przez cały mecz zawodnicy Śląska byli od graczy Wisły gorsi nie tylko piłkarsko, ale także mentalnie, charakterologicznie.

Sprawiali wrażenie leniwych, zmanierowanych pseudogwiazdorów, którym na boisku niewiele się chce. Od rywali biegali wolniej i znacznie mniej. Snuli się po murawie, nie mając żadnego pomysłu na rozgrywanie akcji, kreowanie sobie sytuacji strzeleckich.

Wszystko to szokuje tym bardziej, że od 27. minuty wrocławianie grali z przewagą jednego zawodnika, gdyż stoper Wisły Adam Dźwigała za taktyczny fal na Damianie Gąsce został ukarany czerwoną kartką. Ale mimo osłabienia Wisła Płock niepodzielnie rządziła na boisku i całkowicie kontrolowała mecz w każdym jego momencie, nawet wtedy, gdy grała w osłabieniu.  A nieudolni gracze Śląska nie potrafili nawet stworzyć sobie sytuacji bramkowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej