„Poskromienie” przynosi powrót na afisz Teatru Polskiego w Podziemiu i Moniki Pęcikiewicz zarazem - dla reżyserki związanej mocno z najnowszą historią Polskiego, twórczyni „Hamleta” czy „Snu nocy letniej”, „Poskromienie” oznacza powrót do pracy po ośmiu latach przerwy. I jest to come back, który potwierdza zarówno klasę zespołu, rekrutującego się spośród byłych i obecnych aktorów Polskiego, wzmocnionego o dwójkę przedstawicieli Teatru Śląskiego, jak i inscenizatorki.

Pęcikiewicz tworzy spójną, wizualnie i dźwiękowo hipnotyzującą opowieść, w której próby zaszczepienia na teatralnej scenie elementów filmowego obrazu i montażu, widoczne już w debiutanckiej „Leworęcznej kobiecie”, znalazły swój najlepszy, najbardziej wewnętrznie spójny wyraz. Są w tym spektaklu wizualizacje (znakomita warstwa wideo Emiko) wyświetlane na podłodze i ciałach aktorów, scenografia Katarzyny Borkowskiej z ogromnym, okrągłym weneckim lustrem zawieszonym za sceną, zarazem odbijającym jej obraz, jak i przepuszczającym kształty umieszczone za jego taflą, światła, nad którym czuwał Mirek Kaczmarek, które pozwalają w ramach jednej sceny wyodrębnić kilka przemyślanych kadrów, a do tego monumentalna muzyka Cezarego Duchnowskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej