Tekst ukazał się we wrocławskiej "Wyborczej" 4 maja 2005 r.

Janina Lewandowska miała 32 lata, gdy zginęła w Katyniu - jako jedyna kobieta. Podczas obchodów 70. rocznicy zbrodni jej przykład przywołał ówczesny premier Donald Tusk: - Dziewczyna, która chciała normalnie żyć. Utalentowana, skończyła konserwatorium muzyczne, skończyła szkołę pilotażu, świetny narciarz, świetnie jeździła konno. Jako pierwsza Europejka skoczyła ze spadochronem z ponad 5 km wysokości. To córka generała Dowbor-Muśnickiego, naszego narodowego bohatera. Gdy wybuchła wojna, to oczywiste, wstąpiła do wojska. Miały się wtedy odbyć mistrzostwa szybowcowe w Warszawie i ona chciała wygrać. Ale wojna zniszczyła nie tylko to zwykłe ludzkie marzenie. 22 kwietnia miała obchodzić urodziny. Strzelono jej w tył głowy - tu, w Katyniu.

Nie splamić nazwiska

Ojciec, generał Józef Dowbor-Muśnicki, wraca do Polski latem 1918 r. Za sobą ma wiele wygranych bitew i dowodzenie 1. Korpusem Polskim w Rosji, który stworzył. Oddaje się pod rozkazy Józefa Piłsudskiego. Gdy w Poznaniu wybucha powstanie wielkopolskie, Marszałek mianuje Dowbora głównym dowódcą. Ten w ciągu trzech miesięcy powołuje pod broń 11 roczników i tworzy prawie stutysięczną armię.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej