Tekst ukazał się 27 kwietnia 2001 roku we wrocławskiej "Gazecie Wyborczej"

Od Oławy w kierunku Strzelina, za torami, rozpościerało się niegdyś pole. Na początku lat 80. miasto rozdzieliło je na ogródki działkowe. Wśród szczęśliwców znalazł się były pracownik Zakładu Naprawczego Taboru Kolejowego, rencista Kazimierz Domański. Postawił altankę. Ona dała początek zdarzeniu, które w plebiscycie ogłoszonym przez "Wiadomości Oławskie" uplasowało się na siódmym miejscu wydarzeń stulecia tego miasta.

"Stanąwszy w drzwiach altanki, zobaczyłem, że na ławeczce stoi Matka Boska. Padłem na kolana i zacząłem się modlić słowami »Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo...«. W połowie tej modlitwy Matka Boska przerwała mi, mówiąc: »Ja uzdrowiłam ciebie, ty masz uzdrawiać chorych«. Powiedziawszy to, zniknęła". Tak swoje pierwsze objawienie z 8 czerwca 1983 roku Kazimierz Domański opisał w sprzedawanej przy swoim kościele książeczce "Maryjo, ratuj...". Wydał też opasły tom, w którym opublikował około 280 orędzi rzekomo kierowanych do świata za jego pośrednictwem przez Matkę Bożą i Pana Jezusa. Uzdrowienie go, o którym pisze oławski rencista, zdarzyło się w latach 60. Po wypadku doznał krwiaka mózgu i częściowego paraliżu, które dzięki modlitwie - jak twierdzi - same ustąpiły.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej