Tekst ukazał się 8 czerwca 2001 roku we wrocławskiej "Gazecie Wyborczej"

Słoń Bubi lubił zabawy ze swoim opiekunem. Wilhelm Skropke nauczył go różnych cyrkowych sztuczek. Bubi grał na harmonijce, odgadywał cyfry, a nawet rozwiązywał zadania matematyczne. Skropke pytał: - Bubi, ile to jest dwa dodać dwa? A Bubi podnosił głowę do góry i trąbił donośnie cztery razy, jak dobry uczeń w szkole. Publiczność była zachwycona, rzucała Bubiemu smakołyki i drobne monety. Bubi zajadał marchewkę albo jabłko, a drobniaki wsuwał Skropkemu trąbą do kieszeni.

- Fajne chłopaki - mówił pieszczotliwie Skropke o swoich "hindusach", czterech indyjskich słoniach, którymi opiekował się we wrocławskim ogrodzie zoologicznym.

Kto mieszkał w zoo

Do jesieni 1944 roku życie w zoo z pozoru toczyło się normalnie, front był daleko od wrocławskiego zwierzyńca. Każdego ranka Wilhelm Skropke uwijał się koło swoich słoni, a Heinrich Skropke krzątał się w małpiarni. Pewnie często przekomarzał się ze swoim ulubieńcem Moritzem, młodym szympansem, który przyszedł tu na świat.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej