Rozmowa z Cezarym Przybylskim, marszałkiem województwa, działaczem Bezpartyjnych Samorządowców.

Magdalena Kozioł: „Od tych wyborów zależy przyszłość nie tylko Dolnego Śląska, ale samorządów w ogóle” powiedział pan we wrześniu podczas zorganizowanej przez „Wyborczą” konferencji „Unia Europejska – Samorząd – Demokracja”, pytając jednocześnie „czy będą one wyglądały jak dotychczas, czy podlegać będą władzy centralnej”? Od wyborów minęły niecałe dwa tygodnie i Dolny Śląsk będzie zarządzany centralnie z Nowogrodzkiej?

Cezary Przybylski: Nie wyobrażam sobie, żeby nasz region zarządzany był z Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS, albo z biur Platformy przy ul. Ofiar Oświęcimskich we Wrocławiu. W moim podejściu nic się nie zmieniło. Powiem jasno: decyzje związane z samorządem podejmowane będą w samorządzie.

W negocjacjach z Bezpartyjnymi Samorządowcami PiS położył na stole taki pakiet: >> Cezary Przybylski pozostaje marszałkiem i ma dwóch zastępców z BS, >> zlikwidowany zostaje podatek miedziowy, >> BS dostaje stanowiska w zarządzie KGHM i innych spółkach skarbu państwa, >> rząd PiS buduje S8 z Wrocławia do Kłodzka, >> rozbudowuje A4 do Legnicy. Koalicja Obywatelska proponuje mniej: by został pan marszałkiem i miejsca w zarządach innych województw, m.in. lubuskiego i zachodniopomorskiego. Którą propozycję wybierzecie?

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej