Ma 29 lat, etat w jednej z wrocławskich firm i w telefonie kilkaset SMS-ów, które z nim wymieniła. Zachowała je, bo lubiła do nich wracać. Teraz posłużą jako dowód przed sądem.

– Wiem, że nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie zrozumieć, jak mogłam dać się tak nabrać. Chyba że ktoś poznał Konrada K. albo ma za sobą taką historię – mówi Anita.

Konrad to jego prawdziwe imię. Jej przedstawił się jako Tomasz. Dla innych kobiet bywał też Adrianem albo Adamem.

Anita oddała mu ponad 30 tys. zł. Śledczy ustalili, że kobiety, o których już wiadomo, miały stracić na jego rzecz łącznie 1,8 mln zł. Miesiąc temu został zatrzymany przez policję.

Szukam: miłości

Gdy w listopadzie 2017 r. Anita trafiła na jego profil na internetowym portalu randkowym sympatia.pl, Konrad K. był już ścigany listem gończym.

Zobaczyła na zdjęciu wysokiego, umięśnionego, łysego mężczyznę. W opisie obok przeczytała, że pochodzi z Krakowa, ma 186 cm wzrostu, 36 lat, wyższe wykształcenie. „Dzieci: nie mam, chcę mieć. Szukam: miłości” – napisał.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej