Rozmowa z Olgą Tokarczuk*

Magda Piekarska: Kiedy Olga Tokarczuk będzie miała czas, żeby coś nowego napisać? 

Olga Tokarczuk: Dobre pytanie. Staram się codziennie przynajmniej coś pomyśleć, nawet jeśli nie uda mi się napisać zdania czy choćby dodać jednego słowa. Trochę odsuwam od siebie te działania, tłumacząc się przed sobą, że zimą zdecydowanie lepiej mi się pisze niż latem.

Noszę się z dużą powieścią, której akcja dzieje się na Dolnym Śląsku, ale jak to z dużymi powieściami bywa, strach cokolwiek opowiadać, bo ta ogromna bateria narracyjna w każdej chwili może się rozładować, zmienić, odpłynąć, poruszyć.

Mogę powiedzieć tylko, że praca nad tą książką sprawia mi ogromną przyjemność. I że w mentalnym sensie jestem już gdzie indziej, że się przeprowadziłam w inny czas, choć miejsca nie zmieniam.

A jak z dzisiejszej perspektywy pamiętasz moment otrzymania Bookera?

– Jako ogromną radość, bo ta nagroda poruszyła zainteresowanie innymi książkami, w jakiś sposób dostałam nowe życie jako pisarka, weszłam na inny poziom gry. Z drugiej, wciąż czuję zaskoczenie. „Bieguni” to przecież stara książka. A dziś książki są obecne na rynku zaledwie kilka miesięcy, czasem rok, dużo rzadziej – dwa lata. Nawet te najgłośniejsze powieści szybko przemijają.

I nagle się okazuje, że ta książka trafia na inny grunt, rozpościera liście i zaczyna na nowo kwitnąć, nabierać znaczeń.

Miałam wielką satysfakcję, kiedy brytyjski czytelnik podchwycił moje wyrażenie „powieść konstelacyjna” i zaczął je z całą powagą stosować. To termin wymyślony trochę do „Biegunów”, trochę do „Domu dziennego, domu nocnego”, ale mierzy się ze zmianą sposobu narracji. Bo narracje są dzieckiem swoich czasów, ich kształt, forma muszą się zmieniać. I okazało się, że próba fragmentarycznej, konstelacyjnej narracji w „Biegunach” może być poważnie traktowana jako pewna zmiana paradygmatu.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej