Rozmowa z Władysławem Frasyniukiem

Jacek Harłukowicz: Mija miesiąc, od kiedy Sejm okupują rodzice osób niepełnosprawnych. Jak pan tłumaczy obojętność rządzących na ich postulaty?

Władysław Frasyniuk: Dziś widzimy, jak puste były ich przedwyborcze obietnice umożliwienia wszystkim równego startu, te ich deklaracje pochylania się nad najsłabszymi, dbania o najbardziej potrzebujących.

W rzeczywistości pieśń PiS-u, a w szczególności premiera Morawieckiego o kasie w budżecie i niesłychanym sukcesie gospodarczym jest po prostu kłamstwem. W wypadku osób niepełnosprawnych i ich opiekunów nawet pustka w kasie nie może być jednak wytłumaczeniem, szczególnie gdy się patrzy na hojne gesty rządzących w ostatnich dwóch latach, głównie wobec samych siebie. To są grupy społeczne, które w pierwszej kolejności wymagają pomocy państwa.

Zamiast pomóc, państwo mówi im: „nie mamy”.

– Państwo ma prawo powiedzieć „nie mamy”. Ale jednocześnie musi zrobić wszystko, by do momentu kiedy wreszcie będzie mieć, zapewnić im maksymalnie komfortowe warunki. Samo znalezienie pieniędzy też nie wydaje się wielkim problemem, wystarczyłoby kilka prostych przesunięć budżetowych. Można by np. zmienić zasady wypłacania świadczeń w ramach 500+ czy uchwalonych ostatnio 300 zł na wyprawkę szkolną. Dlaczego mają dostawać je wszyscy – i ci, którym naprawdę należy pomóc, i ci, którzy radzą sobie dobrze?

Pozostało 82% tekstu
To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.