Pamięta wypadek. Przede wszystkim koszmarny ból głowy, kiedy maszyna do pakowania kostki brukowej w fabryce Semmelrock w Stanowicach wciągnęła jego twarz. Nie wiadomo, dlaczego w ogóle się włączyła. Wyrwał się. Chciał dotknąć twarzy, ale jej już nie było.

Akcję ratunkową oglądał jakby z boku. Jego gałki oczne wypadły z oczodołów, dlatego miał taką perspektywę. Mimo potwornego bólu nie stracił świadomości. Pamięta, jak wnoszono go do helikoptera, którym poleciał do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. To był 23 kwietnia 2013 roku.

- Mówię o tym, jak ktoś mnie pyta, ale nie rozpamiętuję. Był wypadek, trudno, stało się, nie ma co wspominać i trzeba żyć dalej - kwituje Grzegorz.

Przeszczep twarzy. Naprawa po wypadku

Na oddziale chirurgii szczękowej lekarze powstrzymali krwotok i wykonali tracheotomię, by mógł oddychać. Potem opatrzyli ślinianki, nerwy twarzowe i odtworzyli oczodoły przy użyciu tytanowych siatek. Zrekonstruowali żuchwę, która była złamana w kilkunastu miejscach, i odbudowali stawy łączące ją ze skrońmi. Potem chirurdzy przyszyli oderwaną część twarzy.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej