Rozmowa z mec. Ewa Szymecką

Ewa Wilczyńska: Od początku rozpoczętego w 1997 r. śledztwa po zamordowaniu Małgosi krytykowała pani pracę policjantów i prokuratorów.

Mecenas Ewa Szymecka: Bo w tej sprawie nic nie działo się tak, jak powinno. Potencjalni świadkowie nie byli przesłuchiwani, obiecujące tropy odpuszczano, a dowody znikały. Wydawałoby się, że to prosta sprawa do rozwiązania. Dziewczyna została zamordowana tuż obok dyskoteki, na której bawiło się kilkaset osób, na podwórku pomiędzy dwoma domami, gdzie również tej nocy trwały imprezy. Ktoś powinien coś słyszeć albo widzieć. Poza tym sprawcy zostawili na ciele Małgosi wiele śladów – m.in. odciski zębów czy włosy, tak jakby się pod tym przestępstwem podpisali. A minęło 21 lat i dalej nie wiemy, kto to zrobił. Wiemy jedynie, że ten, którego skazano, tego nie zrobił.

W czerwcu 2017 roku zatrzymany został Ireneusz M., który obecnie ma zarzuty udziału w tej zbrodni. Już wtedy zwracała pani na niego uwagę śledczym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej