Dziś jest niezwykle zajętą osobą. Łapię ją między rehabilitacją a demonstracją. Obie z przyczyn politycznych. Uszkodzone kolano to pamiątka po 11 listopada i próbie sprzeciwu wobec marszu nacjonalistów. Demonstracja tym razem w sprawie forsowanych przez PiS zmianach w sądownictwie.

Suchanow podkreśla, że nie jest wyjątkiem wśród protestujących: – Wielu z nas ma uszkodzone kolana, barki, jedna z dziewczyn nosi kołnierz ortopedyczny. Ta fizyczność protestów się wzmaga. Kiedy oberwałam w twarz od jednego z policjantów podczas lipcowych demonstracji w obronie wolnych sądów, to był incydent. Ale teraz policja ma widać inne rozkazy.

Ostatnia pamiątka to siniaki po kajdankach. Została w nie zakuta tydzień temu, kiedy obrzuciła rządowe limuzyny jajkami (70 sztuk, żaden tam wolny wybieg, kupione w sklepie Społem – sprzedawczyni prosiła, żeby jednego użyć w jej imieniu) w proteście przeciwko decyzji rządzącej partii likwidującej niezależność sądów. Razem z nią brało w tej akcji udział sześć osób. Ale nawet przypadkowi przechodnie mieli okazję wrócić do domu z „podejrzeniem posiadania jaj” wpisanym w akta. 

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej