Magdalena Kozioł: „Tak się złożyło, że w szerokim składzie była Agna, ale tak żeśmy wybrali. Może jedna pani na dziesięciu to za mało... chyba. Może to był błąd. Zobaczymy” – powiedział na niedawnym Festiwalu Górskim w Lądku-Zdroju Janusz Majer, kierownik programu Polski Himalaizm Zimowy, i rozpętała się burza.

Janusz Gołąb*: – Wypowiedź Janusza Majera uważam za niefortunną. Mogła zostać zrozumiana jako seksistowska tylko przez tych, którzy chcieli ją tak zrozumieć. Wynikało z niej tyle; źle się stało, że w szerokim składzie na K2 było tak mało kobiet.

ZOBACZ TEŻ: 22 miasta w Europie, w których warto spędzić weekend. Wśród nich Brytyjczycy polecają Wrocław [LISTA]

Bielecka, która była jedyną kobietą w szerokim składzie, poczuła, że została potraktowana jak „markietanka obozowa”. Nikt merytorycznie nie wyjaśnił powodów, dla których nie jedzie na K2. Dlaczego?

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej